Autorski niecodziennik muzyczny
The Young Gods: rozerwij czerwone niebo [02.04.19]

The Young Gods: rozerwij czerwone niebo [02.04.19]

O złożoności muzyki The Young Gods pisało już wielu. O tym, że stoją na pograniczu muzyki industrialnej i post punkowej, przypominał sam organizator wydarzenia. Drugiego kwietnia, roku pańskiego, Kraków jako jedyne polskie miasto miało przyjemność gościć Szwajcarów, którzy muzycznie dotykali każdej krawędzi ograniczającego nas świata i jego materii.

O złożoności muzyki The Young Gods pisało już wielu. O tym, że stoją na pograniczu muzyki industrialnej i post punkowej, przypominał sam organizator wydarzenia. Drugiego kwietnia, roku pańskiego, Kraków jako jedyne polskie miasto, miało przyjemność gościć Szwajcarów, którzy muzycznie dotykali każdej krawędzi, ograniczającego nas świata i jego materii. Trio w składzie: Franz Treichler (wokal, gitara), Alain Monod (samplery, loopy) oraz Bernard Trontin (perkusja) stanęli na krawędzi sceny spokojnym, sennym krokiem, będąc świadomymi oczekiwań krakowskiej publiczności. Koncert zaczął się nadzwyczaj spokojnie, lekko zagęszczając atmosferę panującą w klubie utworem otwierającym, samym Entre En Matière, który pochodzi z najnowszej płyty zespołu Data Mirage...
Matt Elliott: majowy bard [17.05.18]

Matt Elliott: majowy bard [17.05.18]

Miał to być mały, kameralny koncert, jednego, deszczowego, majowego wieczoru. Całkiem niepokorny. I istotnie tak było – publiczność liczyła sobie w porywach do 50 osób.

Miał to być mały, kameralny koncert, jednego, deszczowego, majowego wieczoru. Całkiem niepokorny. I istotnie tak było - publiczność liczyła sobie w porywach do 50 osób. Było spokojnie. Ja, skupiona brzy barze, bez większego pośpiechu, sączączyłam czeskiego lagera na zmianę z angielskim ginem. Było stosunkowo spokojnie do momentu, w którym gitara akustyczna i głos barda z Bristolu umieściły moje wówczas wiotkie już od wypitego alkoholu ciało w cieplej bryle, gdzie emocje mogły się rozczepić na setki atomów i bajdurzyć ze sobą o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Być może to spostrześenie wydawałoby się być w pełni subiektywnym, ale kiedy podczas tego wydarzenia...
Ben Frost i Einstürzende Neubauten: australijsko-niemiecki armagedon [13.10.17]

Ben Frost i Einstürzende Neubauten: australijsko-niemiecki armagedon [13.10.17]

Cóż to było za wydarzenie! Pełna kulminacja tegorocznego Unsound Festival, bowiem szóstego dnia tego festiwalu, ja oraz wielonarodowa (jak się okazało) publiczność miała przyjemność bycia świadkiem elektroniczno-industrialnego wydarzenia.

Cóż to było za wydarzenie! Pełna kulminacja tegorocznego Unsound Festival, bowiem szóstego dnia tego festiwalu, ja oraz wielonarodowa (jak się okazało) publiczność miała przyjemność bycia świadkiem elektroniczno-industrialnego wydarzenia. Wszystko odbyło się nigdzie indziej jak nie na mojej ulubionej, krakowskiej Nowej Hucie. Wahałam się, co do tego koncertu w związku z funduszami oraz czasem, który mogłam poświęcić na to muzyczne doświadczenie. Wahałam się pomiędzy warszawskim koncertem Slowdive, ale jednak pragnienie zobaczenia oraz usłyszenia na żywo Blixy Bargelda z ekipą wygrało. I jak się okazało, całkiem słusznie. Pierwsze jakiekolwiek odczucia na temat koncertu pojawiły się w momencie, kiedy wsiadłam do tramwaju aby...
Swans: ostatni śpiew łabędzi [06.08.17]

Swans: ostatni śpiew łabędzi [06.08.17]

Dopiero po ponad tygodniu mogę snuć przemyślenia na temat koncertu Swans, który zamykał tegoroczny OFF Festival. Eksperymentalna miazga. Panowie z piekieł, na czele z ich dowódcą Michaelem Girą, dali upust naszym oczekiwaniom, i przez prawie 2,5 godziny igrali z podświadomością niczym średniowieczni alchemicy.

Dopiero po ponad tygodniu mogę snuć przemyślenia na temat koncertu Swans, który zamykał tegoroczny OFF Festival. Eksperymentalna miazga. Panowie z piekieł, na czele z ich dowódcą Michaelem Girą, dali upust naszym oczekiwaniom, i przez prawie 2,5 godziny igrali z podświadomością niczym średniowieczni alchemicy. Będąc poniekąd cząstką tego wydarzenia, stale zadawałam sobie pytanie, kim dla muzyki są Swansi i Michael Gira? Czy to tylko mieszanka piorunującego hałasu, który tak na dobrą sprawę ma niewiele do czynienia z geniuszem? Czy Swansi to może fantastyczni instrumentaliści, którzy wiedzą jak oddziaływać na ludzkie ucho? I jak zwykle uważam (albo powiem jak Anglicy, wierzę), że...