Autorski niecodziennik muzyczny

Gorące bułeczki

Muzyczna nicość ubiegłego, covidowego roku, w niemniej covidowym 2021, wypluła głośne angielskie debiuty, które musiały przeczekać te cichsze, bezkoncertowe czasy. Zespołami tymi były: Black Country, New Road, wydający album zatytułowny For the First Time początkiem lutego, Dry Cleaning z New Long Leg, wydanym w kwietniu, oraz Squid, który dwa miesiące temu wypuścił Bright Green Field.

Bright Green Field to bezwstydny debiut i kolejny, niezwykle trafny powrót do korzeni muzyki post punk i innych zimnych i mniej zimnych brzmień, których dopuścił się zespół, pochodzący z Londynu. Pięcioosobowe macki Squid w składzie: Ollie Judge (wokal prowadzący, perkusja), Louis Borlase (gitara, gitara basowa, wokal), Arthur Leadbetter (klawisze, instrumenty strunowe, perkusjonalia), Laurie Nankivell (gitara basowa, instrumenty dęte, perkusjonalia) oraz Anton Pearson (gitara, gitara basowa, wokal, perkusjonalia) pierwotnie spotkały się w nadmorskim Brighton, gdzie w 2017 roku postanowili założyć zespół. Grupa pozostająca całkowicie na własnych zasadach. Enigma, która magicznie łączy muzyczną przeszłość z optymistycznie zapowiadającą się przyszłością, gdzieś na pograniczu ruchu avant-garde i nieznośnego, angielskiego punku.

W 2019 roku pod szyldem oficyny Speedy Wunderground wydali swoją drugą EP-kę, zatytułowaną Town Centre, która ponad rok temu popchnęła zespół pod skrzydła Warp Records. Squid, podpisując umowę z wytwórnią w marcu ubiegłego roku, przekonani byli że jeszcze w nadchodzącym sezonie letnim, zdążą pokazać się wielu festiwalowym publicznościom. Tak się jednak nie stało, a cały ten czas przeznaczyli na nagranie tego, co dzisiaj znamy jako ich pełnobrzmiący debiut pod nazwą Bright Green Field.

Geometryczna muzyka, nosząca znamiona brzmień zespołu DEVO, klasycznego ambientu, post punku w stylu XTC z domieszką szaleństwa Steve’a Albiniego, o produkcję której zadbał Dan Carey, współpracujący dotychczas ze wspomnianym black midi.

Produkcyjnych podobieństw między Bright Green Field a debiutem black midi nie długo wyczekiwać podczas przesłuchiwania obu. To właśnie wspomniany producent Dan Carey, w ciągu ostatnich paru lat, zdążył pchnąć w angielski post punk świeżego ducha, który kształtuje ten gatunek na nowo przy pomocy awangardowych, przemyślanych kompozycji autorstwa Squid czy właśnie black midi. Ci pierwsi nie szczędzą w wywiadach słów na temat wpływów i muzycznych inspiracji w postaci post punkowego This Heat oraz krautrockowego Neu!, których przywołanie powinno poświadczyć za obecnością pierwiastka avant-garde, stałego w muzyce Squid.

Przecież to właśnie debiuty budują przyszłość, a z tą przyszłością zespół zaznajomił nas w swoim wyjątkowo niekomercyjnym, ośmiominutowym singlu Narrator. Utworze ukazującym kształtowane przez siebie post punkowe brzmienie, który został nagrany ze współudziałem wokalistki Marthy Skye Murphy.

Amplitudy głośności, jakimi sprawnie żonglują członkowie Squid na Bright Green Field, tworzą prężny szkielet debiutu grupy, oraz łączą w spójną całość wielowymiarowe brzmienia, przekomarzających się gitar, klawiszy oraz sekcji rytmicznej. Od samego początku albumu mamy do czynienia ze scenariuszem, gdzie muzycy raczą słuchacza wytworzoną przez siebie przestrzenią, będącą zawieszoną gdzieś pomiędzy obezwładniającym krzykiem a względną ciszą. Do tego dołączają lakoniczne w swojej warstwie lirycznej, dosadne, na wpół-wykrzyczane lub wręcz wywrzeszczane teksty autorstwa wszystkich członków zespołu. Znakomicie wpisują się do długiej historii angielskiego punk rocka, którego wskrzesza Squid.

W ich muzyce usłyszymy odwołania do wielu gatunków, reprezentujących nie tylko rodzimą scenę muzyczną. Chaos punkowego uderzenia, w stylu Wire czy wspomnianego już XTC, harmonizowany jest przez cichsze elektroniczne partie, przywodzące na myśl orientalne melodie spod szyldu grupy Yellow Magic Orchestra. W 11 utworach, jakie znalazły się na Bright Green Field, zespołowi udało się odnaleźć harmonię między światem punku, wszechobecnym krautrockiem, współczesną elektroniką w stylu LCD Soundsystem, a ambientowym klasycznym pulsowaniem kojarzonym bardziej z osobą Briana Eno. Jako naoczny przykład należałoby wymienić kompozycje takie jak: Paddling, Documentary Filmmaker, Peel St., Global Groove oraz, wieńczące kompozycyjnie całe dzieło, Pamphlets.

Squid na Bright Green Field otwiera przed słuchaczem ponad 50-minutową harmonię kakofonii ze spokojem, podaną w najprostszy wyobrażalny sposób i okraszoną tekstami o zabarwieniu polityczno-społecznym, które kryją nutkę subiektywizmu oraz odwołań do prywatnych wydarzeń. Kwintetowi w swojej muzyce udało się zamknąć gatunkowy eklektyzm w wyjątkowo prostej i dostępnej dla szerokiego grona słuchaczy formie. Miejmy nadzieję, że to dopiero dobrze zapowiadający się zalążek muzycznego wszechświata kreowanego przez Anglików. I tak – Black Country, New Road oraz Dry Cleaning – was też się to tyczy. Debiuty uratują punk rock, a Anglia jednak nigdy nie przegrała.

W.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.