W pocie czoła

Rok 2021. Chciałoby się rzec, że raptem 1976, w porywach do 80. Sprawa być może nie ma miejsca w klubie CBGB, ale jej korzenie (i duch) utwierdzone są w niemal tym samym, nowojorskim, punkowym światku. 22 października światło dzienne ujrzał siódmy w dorobku album autorstwa niezmiernie amerykańskiej u podstawy formacji Parquet Courts.

Już na początku pracy nad nowym albumem nie mieli łatwo. Bynajmniej nie dlatego, że część materiału na nowe wydawnictwo powstawała w warunkach pandemicznych. Bowiem, wydana w 2018 roku płyta, Wide Awake!, postawiła do pionu mocno zastany w miejscu i czasie punk rock, igrając przy tym z funkowymi, niezmiernie tanecznymi brzmieniami – brzmieniami przy których bawi się współczesna Ameryka.

Sympathy for Life stoi nieco w kontrze do tegorocznego, angielskiego punku, który w swoich multinstrumentalnych kompozycjach ucieka raczej do krautrocka i muzyki progresywnej lat 70. Tymczasem Parquet Courts, jak na czwórkę Amerykanów przystało, na najnowszym albumie nadal szukają porozumienia między tanecznym, transowym bujaniem a nieznośnym punkiem, z wyczuwalnie zmniejszonym wpływem społeczno-politycznego przekazu Wide Awake!

Inspiracja leżała na wielu z nowojorskich ulic. Duet kompozytorski odpowiedzialny także za część liryczną płyty, Austin Brown oraz Andrew Savage, prowadzeni nocnym, iście rockandrollowym życiem, odbijali się od klubu do klubu, niekiedy otumanieni w narkotycznym kroku. Doświadczenia te znalazły swoje odzwierciedlenie zarówno w tekstach, jak i muzyce, która zyskała na dyskotekowym wyrazie. Sympathy for Life to w większości pioniersko wyprodukowane piosenki (odpowiedzialny za to m.in. John Parish) o zachłyśnięciu się życiem, które bywa kapryśne, nieprzewidywalne i ulotne, mimo to pozostaje warte wszelkich wysiłków.

Kwartet pracę nad albumem rozpoczął tuż po intensywnej trasie koncertowej promującej Wide Awake! Czas spędzony w studiu wskutek zawirowań roku 2020 został drastycznie wydłużony, co jedynie wzmocniło kompozycje wyrwane z przeciągających się jam sessionowych spotkań, jakie odbywała nowojorska grupa.

Zażyłości zostawiając na boku, Parquet Courts po trzech latach od ostatniego wydawnictwa – znowu się bronią – wytyczając przy tym nowe horyzonty, do których sięga punk i muzyka garażowa. Całość wypada bardzo spójnie. Zespół nie zatopił się w piosenkowości i cukierkowości, jakich można było się spodziewać po przyjętej koncepcji, wiodącej na Sympathy for Life. Dancefloor nie zabił ducha grzmotu gitarowego. Oblicze muzyki techno wyraźnie jednak wkrada się w utwory takie jak: otwierający Walking at a Downtown Pace, Marathon of Anger czy Plant Life. Nie brak jest także bardziej transowych i post punkowych momentów w postaci kompozycji Application/Apparatus czy Zoom Out. Logicznie płyta wiedzie do szlagierowego finału w postaci kompozycji Pulcinella, która utwierdza w następującej myśli przewodniej: „mimo wszystko słyszę, doświadczam i podziwiam rock and rolla”.

Parquet Courts poszli o jeszcze jeden krok do przodu w stronę zabawy i ekstatycznego zatracenia. Zadziwiają, jak głęboko potrafią wniknąć w siebie, wydawałoby się odległe, muzyczne światy. Wszystkie jedenaście kompozycji, jakie znalazły się na Sympathy for Life raczą wiązanką gitarową, przyjemnie opierając się o skraj muzyki, jaką zwykło się nazywać taneczną.

W.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.