Autorski niecodziennik muzyczny

Niekanoniczny kanon

Zespół klasyczny, niemniej jednak niezajmujący (jeszcze) miejsca w ścisłym kanonie. Zespół, który od początku stawał okoniem wobec krytyków i ich bezlitosnej gonitwie w nadawaniu etykietek słuchanej muzyce. Swój debiut wydali ponad 43 lata temu, kiedy na rodzimej, angielskiej ziemi drogę do sukcesu wydeptywały sobie Sex Pistols i The Clash.

Wielobarwna muzyka XTC, bo o nich mowa, których jednocześnie krzywdząco zwykło się zaliczać do pozalondyńskiej sceny punkowej, niesie ze sobą znacznie więcej niż punkowy feeling, czy teksty siejące anarchię w Wielkiej Brytanii na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Lider grupy, Andy Partridge, w trzecim, wydanym dla labelu Virgin singlu zapowiedział – This Is Pop – i tak już zostało.

Grupa formalnie zawiązana została w 1972 roku w niewielkiej, położonej w dolinie, południowoangielskiej miejscowości Swindon, która dotychczas znana była wyłącznie z prężnie rozwijającej się kolei żelaznej. Dorastający na jednym osiedlu, wspomniany już lider grupy, Andy Partridge (gitara, wokal), oraz ten drugi, niemniej ważny dla całości, Colin Moulding (gitara basowa, wokal), byli pod wielkim wrażeniem popowych zespołów lat 60. takich, jak The Beatles czy The Kinks, których zdecydowali się naśladować w ówczesnych dla siebie realiach muzyki rozrywkowej. Do zespołu niedługo potem dołączył Terry Chambers (perkusja), a 4 lata później w 1976 roku, skład uzupełnił Barry Andrews (instrumenty klawiszowe).

W tym samym roku Sex Pistols wypuściło Anarchy in the UK, utwór który sprowadził punk na angielskie salony i pomógł wejść gatunkowi do mainstreamu. Od tego momentu każdy nowy zespół miał brzmieć, wyglądać i żyć po punkowemu. Andy niewzruszony singlem Sex Pistols wiedział, że nie tędy wiedzie jego muzyczna droga. Nie chciał brzmieć jak, sam mawiał – zwolniona wersja Ramones – których cenił znacznie bardziej niż cały, brytyjski punk.

Balansując na granicy punku, popu i new wave’u, i przyprawiając krytyków o ból głowy, XTC w trybie ekspresowym wydali swoje dwa pierwsze albumy – oba w 1978 roku. Już wtedy pokazali, że nie interesują ich etykietki i nie starają się płynąć z popularnie przyjętym nurtem. Kompozycyjnie chcieli być jak duet Lennon/McCartney z nieco nihilistystycznym i humorystycznym podejściem do wybieranych tematów tekstów. Z kolei w warstwie muzycznej, dążyli do osiągnięcia jak najbardziej metalicznego brzmienia, które z czasem wraz z charakterystycznym, pełnym wigoru bębnieniem Terry Chambersa, stało się swoistą wizytówką zespołu. Przede wszystkim grali i wyjeżdżali na wielomiesięczne, wyniszczające trasy koncertowe. Na dwóch pierwszych albumach, White Music i Go 2, pokazali, że nigdy nie zależało im na byciu w jakimkolwiek kanonie.

Od lewej: Andy Partridge i Colin Moulding

Andy Partridge i Colin Moulding w istocie sprawy stali się Lennonem i McCartneyem. Andy był niezastąpiony, jeżeli chodziło o teksty. Colin stał za aranżacjami i niektórymi, bardziej rozpoznawalnymi partiami gitarowymi. Także ich wizerunek sceniczny jako duet gitarowy stał się rozpoznawalny, i również jako duet bywa przytaczany w różnych listach, wymieniających 100 lub więcej najlepszych gitarzystów wszechczasów.

Kompozycje zespołu ze Swindon bronią się po dzień dzisiejszy. Zespół zapisał się w historii, wydając cztery znakomite albumy. Co najważniejsze, wciąż będące inspirującymi, a odwołania do twórczości XTC słychać we współczesnym, ba, angielskim (np. Squid) czy amerykańskim (np. Parquet Courts) punku.

Virgin · 1979

Drums and Wires

Pierwsze dojrzałe dzieło kwartetu nagrane naprędce i wydane latem 1979 roku. Pierwotnie miało nosić tytuł Boom Dada Boom. Ten zlepek słów odnosił się do nurtów futuryzmu i dadaizmu, głęboko studiowanych przez Andy Partridge’a pod koniec lat 70. Finalnie, zespół i Virgin Records postawili na nazwę Drums and Wires, bezpośrednio odnoszącej się do prezentowanego przez zespół brzmienia.

Na Drums and Wires gitary plączą się z bombardującą nieustannie perkusją. Metaliczny pop, będący dotychczas nieosiągalnym, stał się realny i namacalny. Utwór Making Plans for Nigel, nad którym XTC pracowało najdłużej i najintensywniej, został nagrany w raptem 5 dni, i do dzisiaj pozostaje najbardziej rozpoznawalnym w całej dykografii zespołu.

Album wieńczy dzieło doskonałe, aczkolwiek zrodzone z przypadku – Complicated Game – które tylko potwierdza teorię Andy Partridge’a, że w procesie twórczym czasami lepiej dać się ponieść zupełnej niewiadomej. Artysta na potrzeby zarejestrowania utworu podczas nagrywania solowych partii gitarowych zrezygnował ze słuchawek z podłożoną ścieżką utworu. Zamiast tego producent albumu, Steve Lillywhite dał sygnał Andy’emu do rozpoczęcia gry i to nietuzinkowe solo gitarowe zostało zarejestrowane już za pierwszym podejściem.

Virgin · 1980

Black Sea

Rok po wydaniu Drums and Wires, tuż po odbyciu kolejnej wyczerpującej trasy koncertowej, XTC zobowiązani do nagrania kolejnej płyty, muzycznie zmężnieli. Riffy nabrały niepowtarzalnego wigoru, kompozycje wzmocniły się, teksty wzbogaciły o nowo podejmowane tematy. Black Sea jest jednocześnie ostatnią płytą, która brzmi i zimno i metalicznie. Aż chciałoby się powiedzieć: new wave’owo.

W jedenastu utworach, jakie znalazły się na Black Sea, kwartet prezentuje rzeczywistość wzmocnioną i powiększoną. Miesza style, przewija dźwięki i barwy utworów, niczym przeskakujące slajdy, a jednocześnie ich kompozycje brzmią spójnie i podążają w wyznaczonym kierunku. Zmieniające się obrazy i inne smaczki, ujawniają się z każdym spotkaniem z muzyką XTC, co na Black Sea jest nader wyeksoponowane, parafrazując wielkiego entuzjastę twórczości grupy, czyli Stevena Wilsona.

Virgin · 1982

English Settlement

Na przełomie ośmiu lat, licząc od momentu wydania debiutu, skład XTC zmieniał się parokrotnie. Na kolejnej płycie, noszącej tytuł English Settlement, zabrakło stałego klawiszowca w zespole. Brak ten odbił się na muzyce zespołu, która podążyła w akustycznym, pastoralnym kierunku. Było to pierwsze dwupłytowe wydawnictwo XTC, opatrzone łatką art pop, jakie przebiło się mainstreamu za sprawą kompozycji Senses Working Overtime.

English Settlement to wspomnienie angielskiej sielanki i pierwsze zwrócenie się ku bardziej artystycznemu wyrażaniu samego siebie. Teksty zmężniały i nabrały politycznego wymiaru, ukazując dynamikę i ukierunkowanie działań ówczesnej premier Margaret Thatcher. XTC wzięli brzydkie aspekty lat swojej młodości i zaplątali to w umilające przez ponad 70 minut przyjemne skojarzenia.

Virgin · 1986

Skylarking

Cztery lata później do niekanonicznego kanonu dołącza najpogodniejsza w całej dyskografii grupy płyta – Skylarking. Tym razem zespół dysponujący względnie wystarczającą ilością czasu, profesjonalnym studiem oraz genialnym producentem w osobie Todda Rundgrena, dopełnił swego i wydał luźną wizję albumu koncepcyjnego, która stała się swoistym magnum opus grupy. Skylarking inspirowane było muzyką lat 60., na lata które członkom XTC przypadło dzieciństwo.

Todd Rundgren kluczowy dla powstania całej płyty, przez samych muzyków zapamiętany został jako ten ciężki producent, który bywa wymagający i narzuca typ pracy nieaprobowanej przez wszystkich zaangażowanych w powstający projekt. Jednak we wspomnieniach dotyczących powstania najbardziej kontrowersyjnego ze wszystkich utworów zespołu, Dear God, wskazówki Todda stały się znaczące. Za jego namową utwór, który ukazuje prośby kierowane do Boga przez podmiot w niego zupełnie niewierzący, otwierały frazy listu czytanego przez dziewięcioletnią dziewczynkę.

Przez krytyków uznawana za tę najdoskonalszą w formie i przekazie. Skylarking nadal dopełnia wizję Todda o idealnej płycie przepełnionej po brzegi popowymi hymnami. Album tętni sentymentalnością i prostotą owiniętą w popowe sreberko, które okrywa ogrom niepowtarzalnych motywów i kojących melodii.

Chłopakom z XTC nigdy nie zależało aby być po prostu cool. Chcieli być cool na własnych zasadach. Krytykowani w rodzimej Wielkiej Brytanii za bycie za mało punk, mimo swojej oczywistej brytyjskości, niezwykle szanowani pozostają nadal za oceanem. Zespół rozwiązany został po 34 latach od założenia i 14 wydanych płytach studyjnych. Andy Partridge nigdy nie stał się prorokiem we własnym kraju, ale wygląda na to, że legenda XTC nie zdołała się oprzeć ścisłemu kanonowi. Czy więc This Is Pop?

W.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.