Autorski niecodziennik muzyczny

Sielsko, ale nie tak anielsko

Steven Wilson sam się przywołał. W tym miejscu warto pochylić się nad dziełem, którego w 2000 roku dopuścił się angielski gitarzysta wraz ze swoją matczyną grupą Porcupine Tree.

Dwadzieściajeden lat temu brzmienie zespołu było zawieszone pomiędzy niezwykle psychodeliczną przeszłością, zapisaną w trwających niekiedy 20 minut kompozycjach, a bardziej metalowym i komercyjnym wymiarem rocka neoprogresywnego XXI wieku. Na skraju nieuchronnej transformacji brzmienia Porcupine Tree leży szósty w ich dorobku album, zatytułowany Lightbulb Sun. Niejednoznaczny w warstwie koncepcyjnej album powstał w głównej mierze za sprawą wspomnianego już lidera grupy, Stevena Wilsona, który w warstwie lirycznej zaczął, odwoływać się do prywatnych melancholii, życiowych niepowodzeń czy powszechnie odczuwanego społecznego niepokoju.

Dotychczasowe albumy Porcupine Tree były progresywno-psychodelicznym pejzażem, oddającym hołd ojcom tych gatunków najbardziej rozpopularyzowanych na przełomie lat 60. i 70. Poprzednie, Up the Downstair (1993), The Sky Moves Sideways (1995) czy Metanoia (1998) nawołują do suit Pink Floyd, magii sceny Canterbury i niemieckiego krautrocka – elementów niezwykle istotnych na życiowej i muzycznej mapie angielskiego kwartetu.

Lightbulb Sun (2000), album bardziej piosenkowy, popowy, akustyczny w swoim brzmieniu, wraz ze swoją poprzedniczką Stupid Dream (1999), strąca uprzednie oblicze zespołu, który dotychczas uchodził za niezwykle techniczny i konsekwenty w swojej grze. Był to zalążek, jedno z pierwszych, nastawionych także na rynek komercyjny dzieł Wilsona, który w tym roku, w jeszcze bardziej popowej oprawie, wydał swój solowy album noszący tytuł The Future Bites.

Za powstanie albumu, który zmaterializował się w tempie ekspresowym w lutym 2000 roku, odpowiedzialny był także Dave Gregory, klawiszowiec legendy angielskiego „punku” XTC. Dzięki niemu Lightbulb Sun zyskała na pioniersko zaaranżowanych, ale niezwykle technicznych kompozycjach Jeżozwierzowego drzewa. Płyta, niczym grzyby po deszczu, została nagrana w zaledwie dwa tygodnie – trzy miesiące później finalnie wydana. Muzyka Porcupine Tree od tej pory nie była taka sama.

Sekcja smyczków oplatająca szlagierowe Russia on Ice to nic więcej jak reminescjencje tych samych smyczków, wykorzystanych w 1000 Umbrellas XTC. Przywoływany Steven Wilson (wokal, gitary, fortepian, mellotron, banjo, itd.) oraz Richard Barbieri (instrumenty klawiszowe), Colin Edwin (gitara basowa) i Chris Maitland (perkusja, wokal wspierający) wspięli się na artystyczne szczyty, i na swój czas zaskoczyli nieznanym dotąd brzmieniem. Igrało one z gitarowymi, radiowymi, nieco folkowymi piosenkami, jak i metalowym łupnięciem lekko zapatrzonym w lata ubiegłe.

Gorzkie w warstwie tekstowej utwory, uzupełniane są słodkim, pastoralnym brzmieniem, jakie grupa wykreowała na potrzebę Lightbulb Sun. Tyczy się to szczególnie pierwszej części płyty, w której usłyszymy wiele akustycznych brzmień w songwriterskich kompozycjach, zniewalających nietuzinkowymi riffami i solówkami lidera grupy (tytułowy Lightbulb Sun czy Four Chords That Made a Million). Drugą część stanowi potwierdzenie muzycznego fachu i umiejętności kompozytorskich całego kwartetu. Zderzają przeciwności, tworząc je uniwersalnymi i spójnymi (Hatesong, wspomniana Russia on Ice). Na całej, niejednoznacznej w zamyśle koncepcyjnym płycie nie brak także klasycznych momentów na złamane serce (Shesmovedon, Where We Would Be), łamiących stereotypy wokół rocka neoprogresywnego, jakie mógł posiadać przeciętny słuchacz muzyki rockowej w roku 2000.

Lightbulb Sun to odważna i nowatorska płyta. Odważna, bo pokazuje że zespół progrockowy z odpowiednim nastawieniem i pomocą legend, jest w stanie wydać świetnie brzmiący po dziś dzień album. Nowatorska, bo otworzyła przed zespołem nieznane dotąd, muzyczne rejestry, w które Porcupine Tree zapuszczało się chętniej na kolejnych wydawnictwach. Prawdopodobnie najbardziej rozsławiony album pochodzący z ich dyskografii, In absentia (2002), nie brzmiałby tak samo, gdyby nie śmiałe poczynania, jakich dopuścił się angielski zespół na Lightbulb Sun.

W.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.